Mieszkanie w bloku

Są ludzie, którzy nie potrafią żyć w bloku. Brakuje im przestrzeni, a sąsiedzi za ścianą przyprawiają o klaustrofobię. Tacy ludzie poszukują nieruchomości na obrzeżach miast, a często nawet poza ich granicami. Budują dom, urządzają ogród i nareszcie czują się panami swojego życia. To brzmi jak bajka, ale przecież nie chodzi tylko o wille, niektórym wystarcza mały domek i trochę przestrzeni za oknem. Nie przeraża ich odległość do pracy, zamiatanie własnej nieruchomości z liści opadłych w listopadzie, czy śniegu, który lubi zaskakiwać sporymi zaspami w zimie. Wszystko zależy od upodobań i własnych preferencji. Nie ma nic piękniejszego niż śpiew ptaków z samego rana, gdy pijemy kawę pod własną sosną. Tego się nie da doświadczyć na blokowym balkonie. Za to w bloku, jak zbraknie znienacka soli, wystarczy pójść do sąsiadki, pod warunkiem, że żyjemy z nią w zgodzie. Nie ma nic gorszego niż uciążliwy sąsiad, który podlewa ukochane petunie tuż nad naszym śnieżnobiałym praniem ewentualnie strząsa na nie popiół z zapalonego dla odprężenia papierosa.